Strona główna

"Wycieczka na tamten świat" Anny i Siergieja Litwinów


Pośpiech i zamieszanie. Ucieczka, a więc i pogoń. A do tego tajemnica pewnego drogocennego kamienia. Tymi słowami w największym skrócie można opisać akcję utworu napisanego przez rodzeństwo Annę i Siergieja Litwinów – "Wycieczka na tamten świat". Wyliczenie to jest również dobrym sposobem na oddanie klimatu utworu – wprowadza bowiem chaos, który ogarnia też fabułę. Myślę jednak, że ów chaos to nie wada, a właśnie zaleta dobrego kryminału.


Tania, Dima i Igor to młodzi, inteligentni i naprawdę interesujący ludzie. Przypadek sprawia, że pewnego dnia wsiadają do jednego samolotu. Kolejny zbieg okoliczności umożliwia właśnie tej trójce wydostanie się, przy pomocy dwóch spadochronów, z zaatakowanej przez terrorystów maszyny, która jednak bezpiecznie ląduje na pasie lotniska w Pułkowie. Taki obrót sprawy okazuje się dla nich niekorzystny. Stają się bowiem głównymi podejrzanymi o porwanie samolotu. Zrozumiałe jest zatem, że w pościg za nimi rusza policja, ale dlaczego pragną ich dorwać gangsterzy, pozostaje zagadką. A może jednak któreś z nich doskonale wie, z jakiego powodu została urządzona ta obława?

Chaos w akcję utworu wprowadza po pierwsze ogromna ilość bohaterów. Każdy z nich ma, co prawda, ten sam cel – złapać trójkę spadochroniarzy. Czytelnikowi znana jest jednak motywacja jedynie działań policji, dlatego też z zaciekawieniem śledzi poczynania innych, pozornie niezwiązanych z akcją uczestników pościgu. Co ma z tym wspólnego na przykład pewien wpływowy Rosjanin?

Po drugie, akcja opisywana jest z perspektywy niemal wszystkich bohaterów utworu. Punkt widzenia zmienia się zatem niezwykle często. Dzięki temu przed czytelnikiem rozpościera się panoramiczna perspektywa zdarzeń, która jednak nie uchyla nawet rąbka tajemnicy – o co chodzi w tym całym zamieszaniu? Tym samym do ostatnich stron utrzymane jest napięcie, aby wreszcie w pewnej ciemnej piwnicy ciekawości stało się zadość...

Jeśli ktoś nudzi się w te wakacyjne deszczowe dni i ma ochotę na powieść, którą czyta się jednym tchem, to polecam tę książkę. W czasie lektury pojawia się zbyt wiele pytań, aby pozwolić sobie na przerwanie czytania. Oczywiście nikt też nie odłoży książki, kiedy bohaterowie są w połowie drogi do ziemi, a spadochrony jeszcze nieotwarte! Takich przygód pojawia się tu mnóstwo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz