Strona główna

„Gdybym Ci kiedyś powiedziała” Judy Budnitz


Przeczytałam tę książkę drugi raz, ponieważ jest jedną z moich ulubionych i kolejny raz mnie zachwyciła. Książka Judy Budnitz opowiada historię czterech niezwykłych kobiet: Ilany, Sashie, Mary i Nomi, i to z ich perspektywy poznajemy opisywane wydarzenia; są to, paradoksalnie, cztery różne opowieści tej samej historii. Jest to książka o kobietach i przede wszystkim głównie dla kobiet. Porusza tematy ważne z punktu widzenia kobiety, mówi o macierzyństwie, trudnej relacji matki i córki (o potrzebie uwolnienia się spod władzy matki i chęci życia inaczej), rozczarowaniu mężczyznami i władzy kobiet nad nimi, ale też o wielkiej tęsknocie kobiety za życiem, jakie sobie wymarzyła. Wszystko to w atmosferze magii i z przeświadczeniem, że nasze losy zależą od przeznaczenia.

Ilana to dziewczyna z wiecznie zasypanej wioski na końcu świata, która nie chce żyć jak jej matka, która nigdy nie opuściła rodzinnej wioski i niemalże bez przerwy była w ciąży. Symbolem tego innego świata i szczęścia, które się z nim wiąże jest „magiczne” jajko – zabawka, w której po potrząśnięciu poruszają się zamknięte obrazki. Kobieta przeżyła w dzieciństwie wielki dramat, jednak udało jej się wyjechać z ukochanym za ocean, gdzie rozpoczynają nowe życie – pozornie zostawiając za sobą bolesną przeszłość. Ilana darzy uwielbieniem swoich bliźniaczych synów, natomiast nigdy nie zrozumie swojej córki Sashie, która jest zupełnym przeciwieństwem matki.

Relacja między matką i córką jest przedstawiana z perspektywy każdej z bohaterek. Sashie i jej matka nie potrafią się porozumieć, bo jedna jest nowoczesną Amerykanką i pragnie być jak blondwłose gwiazdy filmowe, a druga pamięta skąd pochodzi, wierzy w przeznaczenie i złe czary, jakie może ściągnąć na siebie człowiek, postępując nierozważnie. Córka pragnie życia, matka opłakuje śmierć synów i zakłada żałobne ubrania zaraz po tym, jak bliźniacy wyruszają na wojnę. Mara – córka Sashie jest najbardziej ponurą bohaterką książki, uwielbia swojego brata, jednak ta miłość wykracza daleko poza siostrzane przywiązanie, nie zamierza znosić jego narzeczonej i wmawia sobie, że jego córka, Nomi, jest jej dzieckiem. Nomi jako pierwsza rozumie, że kobiety w jej rodzinie popełniają dokładnie te same błędy.

Bohaterkami są kobiety, ale nie znaczy to, że w tej książce w ogóle nie ma mężczyzn. Owszem, jest ich wielu, są uwielbiani przez swoje żony i matki, jednak ci mężczyźni w różny sposób odchodzą – umierają, giną na wojnie, wyjeżdżają w nieznane lub zostają usunięci z  życia kobiet z powodu własnych błędów. Każda z nich uważa, że „dzięki mężczyznom życie staje się interesujące. Dzięki mężczyznom następują zdarzenia”.

Świat przedstawiony w tej książce jest jednocześnie magiczny i boleśnie rzeczywisty. Książka wpisuje się w nurt realizmu magicznego (osoby, którym spodobał się „Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk, książką Judy Budnitz będą zachwycone). Jest to świat, w którym wydarzenia są zależne od trzech starych, pomarszczonych kobiet – jawią się one jako mityczne Mojry, które przędą nić przeznaczenia. Jest to świat, w którym kobiety mają niezwykłe zdolności – potrafią przewidzieć nieszczęście i zagrożenie dla swojej rodziny, świat zaklęć i kobiecej magii. Kobiety te są wiedźmami, szczególnie Ilana z jej niezwykłymi umiejętnościami, które przekazała jej matka. Fabuła książki dzieli się na dwie części: magiczny świat Starego Kontynentu, który czytelnik poznaje z opowieści Ilany i nowe życie w Ameryce – dalsze losy Ilany, jej córki i wnuczek. Każda z nich chciałaby żyć inaczej niż jej matka, uciec przed jej władzą, zapomnieć o przeszłości, jednak okazuje się, że nie jest to możliwe, bo „nigdy nie uciekniesz od miejsca twojego pochodzenia. Przeszłość zawsze jest z tobą, nie możesz jej przepędzić, ubierając się w zmyślone imię i udając kogoś innego”.

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko faktowi, że zrobiłam odesłanie z mojego bloga do Twojego. Po prostu Twoja recenzja "Gdybym..." wydała mi się pełna i stwierdziłam, że nic lepszego sama nie napiszę. Dziękuję za przyjemność czytania i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że nie mam nic przeciwko:)

    OdpowiedzUsuń