Strona główna

"Idź, kochaj" Tomka Tryzny


Jedenastoletni Romek Stratos czuje się odpowiedzialny za nieszczęście, jakie spotkało jego rodzinę i od którego zaczął się jej powolny upadek. Zostali okradzeni, gdy chłopiec (jako pięciolatek!) wyszedł z domu i nie zamknął drzwi. Chłopiec uważa, że to jego wina i układa plan, dzięki któremu jego rodzina mogłaby znowu stanąć na nogi. Trudno jest w sposób kompetentny pisać o książkach pisarza tak docenianego jak Tomek Tryzna, którego "Panna Nikt" została przed laty nazwana przez Czesława Miłosza "pierwszą prawdziwie postmodernistyczną polską powieścią". Dlatego też moja opinia jest w dużej mierze opisem moich całkowicie subiektywnych odczuć po lekturze książki, którą przeczytałam drugi raz i zapewne nie ostatni.

"Idź, kochaj" to świat widziany oczyma dziecka, a może raczej dorosłego w ciele dziecka. Jest to świat, w którym człowiek musi bez przerwy walczyć, by przetrwać i żyć godnie. Historia rodziców Romka zaczyna się jeszcze przed wojną, dlatego ich losy są tak burzliwe i tyle razy musieli zaczynać właściwie od nowa. Romek jest w utworze osobą, która stara się utrzymać życie swojej rodziny w ryzach, w jakiś sposób scalać, gdy zaczyna się sypać. Najlepszym tego przykładem jest jego rola w czasie ataków histerii matki - Romek jest jedyną postacią, która jest w stanie ją uspokoić. Aż momentami czytelnik zastanawia się, skąd w małym chłopcu tyle siły i dojrzałości. Nie wiem, czy "Idź, kochaj" jest nazywana powieścią inicjacyjną, ale bez wątpienia jest to powieść o dorastaniu i przekraczaniu barier.

Tomek Tryzna pokazuje nam życie rodziny, jakich było wiele w Polsce połowy XX wieku. Rodziny, która najpierw musiała przetrwać wojnę, potem upaństwowienie wszelkiej działalności, przez co musiała zrezygnować ze źródła utrzymania (przynajmniej legalnie), jakim był zakład krawiecki. Jest to rodzina, która musi zmagać się z codzienną biedą, czasami nawet głodem, alkoholizmem ojca, i która mimo wszystko ma nadzieję na lepsze jutro. Książka pokazuje, że mimo wielu przeciwieństw można się podnieść i iść dalej.

Cudowny styl pisarstwa Tomka Tryzny sprawia, że nie można się oderwać od jego lektur. "Idź, kochaj" niezmiernie wzrusza, ale momentami też śmieszy.

3 komentarze:

  1. Łał. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale jestem zdecydowanie zainteresowana. Cieszę się, że mogłam ją dzięki Tobie poznać. Dopisuję do listy książek, które chcę przeczytać. Jeśli nie znajdę jej w bibliotece, wiem już co będę musiała kupić :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wysoka nota, wiec książka musi być naprawdę dobra, dlatego z chęcią dopisują ją do swej listy ,,chce przeczytać''.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tą książkę kilka lat temu. Podeszłam do niej z dużą rezerwą. Nie do końca wiedziałam czy chcę akurat wchodzić w literacki świat o takiej właśnie tematyce, ale od pierwszych zdań już wiedziałam, że chcę i chcę w tym świecie zatrzymać się na dłużej. Bardzo dobra książką!:) Pozdrawiam serdecznie. P.S zanim wybrałam tło do mojego bloga zastanawiałam się właśnie na takim jak Ty wybrałaś;)

    OdpowiedzUsuń