Strona główna

Trucicielka – Eric-Emmanuel Schmitt


Najnowszą książkę Schmitta, "Trucicielkę", kupiłam głównie ze względu na świetną okładką i kuszący opis z tyłu książki. Doznałam małego zdziwienia, gdy okazało się, że spis treści nie przedstawia kolejnych rozdziałów powieści, ale tytuły opowiadań. Okazało się bowiem, że książka jest zbiorem opowiadań, a wydawca nie zasugerował nic takiego ani w tytule, ani w opisie na okładce. Wybór takiego tytułu spowodowany był zapewne względami marketingowymi. Nie mniej jednak muszę przyznać, że jest to lektura godna uwagi.


Tytułowe opowiadanie przedstawia postać 70-letniej Marie Maurestier, która dwadzieścia lat wcześniej oskarżona została o otrucie trzech mężów i kochanka. Mimo że została uniewinniona, kobieta stała się niemalże atrakcją turystyczną małej francuskiej miejscowości, w której mieszka. Traktowana z dużym dystansem przez mieszkańców, Marie zaprzyjaźnia się z nowym proboszczem. Młody ksiądz fascynuje ją do tego stopnia, że starsza pani postanawia "mieć go na wyłączność" – w trakcie spowiedzi wyznaje mu, że naprawdę jest morderczynią. Ksiądz Gabriel robi wszystko, by nakłonić kobietę do przyznania się i poniesienia kary. Opowiadanie Schmitta jest na tyle przewrotne, że właściwie do końca nie wiadomo, czy Marie jest winna, czy jej spowiedź ma na celu wyłącznie zainteresowanie księdza swoją osobą.

Jednak moim zdaniem najlepszym tekstem w zbiorze jest opowiadanie "Koncert Pamięci anioła". Schmitt pokazuje, jak cienka jest granica pomiędzy dobrem i złem oraz jak bardzo nieszczęście może zmienić człowieka. Bohaterami utworu są dwaj rywalizujący ze sobą muzycy Chris i Axel – autor skonstruował te postaci na zasadzie przeciwieństwa; są Kainem i Ablem, którzy po latach zamieniają się rolami.

Z kolei bohaterami utworu "Elizejska miłość" jest francuska para prezydencka. Catherine i Henri Morelowie od dawna nie żywią do siebie żadnych pozytywnych uczuć, wręcz przeciwnie – pierwsza dama czuje odrazę do męża, który upozorował zamach na siebie, czym wzbudził powszechne współczucie i został wybrany na prezydenta, z kolei Henri od lat zdradza żonę. Małżeństwo kreuje się na kochającą parę, aż Henri postanawia skończyć tę farsę i prosi żonę o rozwód. Catherine nie zamierza się na to zgodzić i zaczyna szantażować męża, że wyjawi niechlubne fakty z jego życia. Trudną sytuację pary prezydenckiej w sposób bardzo nieoczekiwany rozwiązuje choroba Catherine i dziennik, który pisze kobieta.

Ostatnią częścią zbioru jest fragment pamiętnika Schmitta, który autor pisał w czasie tworzenia "Trucicielki". Powieściopisarz zdradza, jak wygląda jego proces twórczy, zastanawia się nad pojęciem wolności i przedstawia swoje opinie o opowiadaniach i dłuższych formach literackich. I tak jak autor podkreśla w swoim pamiętniku, bez wątpienia wybór opowiadań do "Trucicielki" nie był przypadkowy. Myślę, że motywem wspólnym jest przemiana. Schmitt zastanawia się, czy rzeczywiście ludzie się zmieniają, czy wewnętrzna metamorfoza jest możliwa. To pytanie jest dość trudne, ale opowiadania Schmitta pokazują, że nawet jeśli nie jesteśmy w stanie zmienić swoich przymiotów i swojego temperamentu, możemy je po prostu lepiej spożytkować.

Mimo że nie uważam twórczości Schmitta za prozę na najwyższym poziomie, potrafię docenić autora za to, że w swoich książkach zadaje pytania, nad którymi nie zastanawiamy się na co dzień, czym skłania do myślenia. Ciekawe jest również to, że pokazuje nam często świat ludzi innej kultury ich oczami. Świetnym przykładem i moją ulubioną książką Schmitta jest "Ulisses z Bagdadu" – powieść przedstawiająca wojnę w Iraku oczami młodego Irakijczyka. Schmitt pokazuje, że nasze myślenie o innych jest często stereotypowe i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

3 komentarze:

  1. O?! Ja też byłam przekonana iż ta książka jest dłuższą prozą a nie zbiorem opowiadań. Mimo wszystko jestem pewna , że nie umniejsza to na wartości ogólnego przekazu książki i chętnie bliżej poznam tę pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać:)
    Uwielbiam Schmitta, więc i tej pozycji nie mogę pominąć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Arrrghhh, poluję, poluję na allegro za jakąś w miarę niską cenę. Muszę ją mieć, w końcu to Schmitt. Schmitt zawsze pisze dobre książki ;)

    OdpowiedzUsuń