Strona główna

Farby wodne ‒ Lidia Ostałowska



Dina Gottliebova jest dwudziestoletnią Żydówką, która trafia do Auschwitz, gdzie zostaje protegowaną doktora Mengelego ‒ lekarza, który eksperymentuje na więźniach, a szczególnie upodobał sobie badania nad bliźniętami i porównywanie Cyganów do przedstawicieli rasy aryjskiej. Lekarz przypadkiem zauważa talent Diny i od tej pory dziewczyna zostaje przydzielona do malowania portretów Romów z Zigeunerlager. Dina, jak każdy więzień, żyje w strachu przed śmiercią, ale rola osobistej portrecistki Mengelego daje jej pewną nadzieję ‒ dopóki jest potrzebna, dopóty żyje.

Po wyzwoleniu młoda kobieta wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, gdzie zostaje żoną znanego disneyowskiego rysownika Arta Babbita, sama też współpracuje z najlepszymi wytwórniami filmów animowanych Hollywoodu. Tymczasem zaraz po wyzwoleniu obozu mieszkający w okolicach Oświęcimia chłopiec z polskiej rodziny idzie do obozu po żydowską dziewczynkę, która ma ukoić ból matki po śmierci jedynej córki. Wraz z dzieckiem zabiera z obozu poniewierające się akwarele przedstawiające Cyganów. Portrety po pewnym czasie wracają do muzeum Auschwitz. Po latach siedemdziesięcioletnia Dina Gottliebova-Babbit postanawia upomnieć się o akwarele, które uważa za swoją własność. Tym samym rozpoczyna trwający latami spór z muzeum, spór, który ociera się o przedstawicieli najwyższej władzy zarówno w Polsce, jak i na świecie. Spór o to, czy mamy prawo do sztuki, która powstała w warunkach Zagłady.

Lidia Ostałowska udowodniła, że książka o ludobójstwie, o obozach koncentracyjnych, o śmierci milionów ludzi może zaczynać się od bajki i w najmniejszym stopniu nie oznacza to deprecjonowania Zagłady. Wręcz przeciwnie ‒ pozwala ukazać obraz bardzo rzeczywisty, niezakłamany, pozbawiony różnego rodzaju ideologii, które na Oświęcimiu próbowały rozwijać władze Polski Ludowej, Amerykanie, ale często także rodziny ofiar i sami ocaleni. Farby wodne to pytanie o granice sztuki ‒ Ostałowska przedstawia opinie wielu ludzi, którzy wzięli głos w sporze między muzeum Auschwitz a Diną Gottliebovą i czytelnikowi pozostawia namysł nad tym, gdzie przebiega granica między sztuką a dokumentem. Czy to jest w ogóle zasadne pytanie? Jedne stanowiska oponentów były łagodne, mówiły, że autorka ma prawo odzyskać swoje dzieło lub że obrazy są ważnym dokumentem uświadamiającym, informującym o Holokauście romskim (nie wchodząc w irytujące spory terminologiczne). Ostrzejsze opinie przedstawiały muzeum Auschwitz jako instytucję, która całkowicie bezprawnie, wzorem reguł panujących w Polsce Ludowej, przetrzymuje własność obywatelki demokratycznego państwa. Były też takie, które mówiły, że oburzającym jest, iż autorka upomina się o świadectwa śmierci ludzi, dzięki którym przeżyła, że są one dowodem hańby, którą Gottliebova pragnie ukryć. Spór bez wątpienia trudny i dotychczas nierozstrzygnięty ‒ przerwany śmiercią pani Babbit, jednak możliwe, że jej córki upomną się o dzieła matki.

Farby wodne to książka nie tylko o złożoności dziedzictwa powstałego w nieludzkich warunkach (o czym wydawnictwo informuje na okładce), ale także bardziej lub mniej fragmentaryczna historia ludzi, którzy zginęli lub, jak osierocona żydowska dziewczynka przygarnięta przez polską rodzinę, przeżyli i poszukują własnej tożsamości. Jest to obraz Zigeunerlager i podejścia nazistów do Cyganów, którzy z jednej strony traktowani byli jak zwierzęta w cyrku, z drugiej budzili pewną ciekawość. Ostałowska porusza temat trudny ze względu na teorie, jakie długo po wojnie towarzyszyły porównaniom romskiego i żydowskiego Holokaustu ‒ w uznaniu pierwszego Żydzi upatrywali deprecjację drugiego. Ale czy ludobójstwo naprawdę mierzy się liczbą pomordowanych?

Farby wodne to książka mądra, pełna trafnych pytań i z pewnością bardzo potrzebna. Nic dziwnego, że została nominowana do tegorocznej nagrody Nike. Wzruszająca, ale czasami też budząca oburzenie na sposób, w jaki traktuje się ludobójstwo na Romach. Ostałowskiej udało się uniknąć patosu, tak częstego w książkach o Holokauście, ale też w żaden sposób nie umniejszyła Zagłady.

4 komentarze:

  1. chciałabym to przeczytać. świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tematyka Holokaustu jest mi bardzo bliska, ale na tę książkę jakoś wcześniej się nie natknęłam! Dzięki za info, będę szukać tej pozycji:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś całkiem sporo czytałam książek o tej tematyce, i jak znów do niej powrócę to rozejrzę się i za ta książką !

    OdpowiedzUsuń
  4. książka na pewno warta przeczytania!

    OdpowiedzUsuń