Strona główna

Godzina rebeliantów ‒ Lieve Joris


Pasterz Zikiya dorasta w Irango na płaskowyżu we wschodnim Kongu. Mieszka tylko z matką ‒ nie ma ojca, a wujowie zrobią wszystko, by zagrabić jego krowy. Aby zapewnić sobie prawo do majątku po ojcu, nastoletni Zikiya żeni się. Mimo że rodzi mu się dwójka dzieci, chłopak nie zamierza zostać w rodzinnej miejscowości. Chce się uczyć ‒ w tym celu wyrusza daleko od domu. Na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy Assani (Zikiya zmienia imię) studiuje, zaogniający się konflikt pomiędzy Hutu i Tutsi zaczyna przekraczać granice Rwandy. Po zestrzeleniu prezydenckiego samolotu w Rwandzie na uniwersytecie, na którym studiuje Assani, wrze, Hutu jawnie podburzają do mordowania Tutsi. Powiedzenie "dobry Tutsi to martwy Tutsi" staje się normą.

Gdy Assani dowiaduje się, że jest Tutsi, postanawia wstąpić do nowo utworzonego Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego, partii założonej przez Tutsi, którzy w obliczu czystek musieli uciekać z Rwandy. Dodatkowo odkrycie rodzinnej tajemnicy skłania młodego mężczyznę do zerwania z kulturą, w której został wychowany. Ma dość despotycznych wujów, ciągle czyhających na jego majątek, którzy chcą wpływać na każdy aspekt życia chłopaka, m.in. wybierają mu żonę. Wszystko to stanowi drogę Assaniego w kierunku wojny ‒ jednego z najbardziej krwawych konfliktów zbrojnych na świecie od zakończenia II wojny światowej.

"Godzina rebeliantów" to przejmująca opowieść o losach młodego człowieka, który nagle dowiaduje się, że należy do znienawidzonej nacji. Assani niejako urodził się jako ktoś uwikłany w straszny konflikt ‒ jest Tutsi, jego przodkowie pochodzą z Rwandy. Historia dorastającego Zikiyi przeplata się z jego losami jako dorosłego mężczyzny ‒ Assaniego, generała kongijskiej armii. Lieve Joris przedstawiła czytelnikowi prawdziwą historię życia człowieka będącego u władzy, jednak musiała przekształcić jego biografię tak, by nie został rozpoznany ‒ mogłoby to sprowadzić na niego konsekwencje karne za działania z najmroczniejszego okresu jego życia. Autorka miała niełatwe zadanie ‒ efektem jest niezwykła książka, coś pomiędzy reportażem a powieścią, dzieło do pewnego stopnia uniwersalne, w którym najbardziej istotna jest relacja pomiędzy człowiekiem i historią. Chyba właśnie do pokazania tej zależności dążyła autorka.

Książka Joris to opowieść o konflikcie pomiędzy Hutu i Tutsi widziana z perspektywy konkretnego człowieka, o życiu w niebezpiecznym kraju w czasie gwałtownych przemian. Jednak tak naprawdę nie historia jest tu najważniejsza. To przede wszystkim przejmująca narracja o przyjaźni i zdradzie, o dotkliwej samotności i trudnych wyborach pojedynczego człowieka, od których zależy życie wielu ludzi. "Godzina rebeliantów" nie jest łatwą lekturą; europejski czytelnik, który najczęściej ma mgliste pojęcie o afrykańskich konfliktach zbrojnych, brnie przez nią jak przez błoto, ale kiedy już się przedrze, zobaczy dramat człowieka, nie żołnierza, nie Tutsi, nie Murzyna, po prostu człowieka.

1 komentarz:

  1. Tak to zazwyczaj jest, że ogólny konflikt ma największy wpływ na konkretnego człowieka i to jest w tym wszystkim najgorsze, na słowo wojna staje nam przed oczami obraz zgliszczy i zatracenia, a tak naprawdę są to małe wielkie tragedie konkretnych ludzi. Każdy ma tam swoją historię i swój subiektywny sposób patrzenia na całą sprawę i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że za tło robić śmierć i nienawiść.

    OdpowiedzUsuń