Strona główna

Pod Zawianym Kaczorem i Pod Huncwotem ‒ Martha Grimes



W ostatnim czasie jedna po drugiej pochłonęłam powieści Marthy Grimes: "Pod Zawianym Kaczorem" i "Pod Huncwotem". Na okładkach powinno być napisane: "Uwaga! Grozi zarwaną nocą". Jako że było to moje pierwsze spotkanie z prozą Amerykanki, kolejność była zupełnie przypadkowa i choć nie do końca właściwa, nie odebrało mi to przyjemności czytania. Na cykl o inspektorze New Scottland Yardu Jury'm składają się dwadzieścia dwie książki, z czego jedynie pięć zostało dotychczas przetłumaczone na język polski, ale miejmy nadzieję, że wydawnictwo nie zamierza zarzucić publikacji serii, bo to jedne z lepszych kryminałów osadzonych w klimatycznej Anglii, jakie czytałam. Każda z powieści w zasadzie funkcjonuje jako osobna historia kryminalna, którą ma rozwiązać Jury, jednak łączą je pewne wątki z życia prywatnego inspektora, m.in. jego kontakty z płcią przeciwną oraz znajomość z arystokratą Melrosem Plantem.

Jednym z elementów, nad którymi czytelnik zastanawia się jeszcze przed przeczytaniem książki, jest dziwaczna, zdawałoby się, tytulatura. Otóż każda powieść bierze swoją nazwę od miana angielskiego pubu, wokół którego krążą przedstawione w książce wydarzenia. Fabuła powieści "Pod Zawianym Kaczorem" rozwija się w mieście Williama Szekspira, Stratfordzie, do którego przyjechała wycieczka Amerykanów. Spośród grupy wczasowiczów zaczynają ginąć kolejne osoby, a do ich ciał dołączane są dziwne karteczki. Inspektor Jury i jego znajomy Melrose Plant mają pomóc miejscowej policji rozwiązać zagadkę zabójstw. Z kolei akcja "Pod Huncwotem" toczy się w cichej mieścinie Long Piddleton w hrabstwie Northamptonshire, gdzie wszyscy się znają i, zdawałoby się, wszystko o sobie wiedzą. Spokój mieszkańców zostaje naruszony, gdy w dwóch okolicznych pubach znajdują zmasakrowane trupy nieznajomych mężczyzn. Co gorsza, po kilku dniach giną kolejne osoby, a mieszkańcy zaczynają się wzajemnie podejrzewać. Do rozwiązania zagadki kolejny raz zostaje wezwany inspektor Jury.


Tak naprawdę Martha Grimes nie tworzy jakiejś zawikłanej fabuły i czasami nawet nie trudno domyślić się, kto jest sprawcą, którego poszukuje Jury. Zdaje się jednak, że nie o to chodzi w tej prozie. Owszem, sam wątek kryminalny jest ciekawy i dość krwawy, ale spostrzegawczy czytelnik zwróci szczególną uwagę na świetną kreację postaci, niezwykłe zindywidualizowanie, dobrze oddaną atmosferę angielskiej prowincji i charakterystycznych szczegółów typowych dla tego kraju. W pierwszej z omawianych tu powieści autorka zabiera nas na wakacje do Stratford, czytelnik łatwo wyczuwa klimat małego, ale chętnie odwiedzanego miasta Szekspira, czuje wiatr wiejący znad rzeki Avon i chłód posadzki w kościele, do którego wchodzi Jury. Zupełnie inne doznania czekają nas podczas lektury "Pod Huncwotem". Pomyślałam, że tę książkę najlepiej czytałoby się w nocy pod kocem w klimatycznie oświetlonym pomieszczeniu, podczas gdy za oknem huczy wiatr. Martha Grimes zabiera nas do zaśnieżonego i wietrznego Long Piddleton, w którym dzieją się sprawy nietypowe dla tej zabitej dechami mieściny. Jury poznaje tutaj Melrose'a Planta, bardzo inteligentnego arystokratę, który zrezygnował z tytułu, czego nie może przeżyć jego zazdrosna ciotka Agatha.

Agatha jest chyba najbardziej barwną postacią powieści i prawdopodobnie jedną z bardziej irytujących w historii literatury. Zazdrosna o pieniądze i status Melrose'a, na każdym kroku stara się przedstawić go jako leniwego snoba. Aspirująca do miana pisarki kryminałów, stara się włączyć do śledztwa, przez co wyjątkowo przeszkadza Jury'emu. Jest to postać przedstawiona z dużym humorem i myślę, że bez niej książki Grimes wiele by straciły. Nie mniej jednak do głównych bohaterów powieści należą Jury i Plant ‒ pewnie większość czytelników, a na pewno czytelniczek zastanawiało się, którą z centralnych postaci darzą większą sympatią. W moim przypadku chyba jednak jeden zero dla Jury'ego.

Podsumowując: ciekawie skonstruowana, odrobinę  makabryczna fabuła zneutralizowana dużą dawką humoru, świetne postaci, dobrze oddany klimat Anglii, no i główny bohater gwarantują wyjątkowo wciągającą lekturę.

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię ten cykl Marthy Grimes. Ciotka Agatha chyba najbardziej irytowała mnie w pierwszej części cyklu ("Pod Huncwotem"), potem już nie wzbudzała tak negatywnych uczuć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam te kryminały i też mam nadzieję, że wydawnictwo wyda następne tomy. :)

    OdpowiedzUsuń