Strona główna

Trafny wybór ‒ J.K. Rowling

Przyznam, że dość sceptycznie nastawiona byłam do nowej książki J.K. Rowling, co spowodowane było horrendalnie szeroką kampanią reklamową, momentami miałam wrażenie, że znajdę powieść na półce w swojej lodówce. Pisał o niej niemal każdy serwis o literaturze, można ją było zobaczyć nawet w rękach celebrytek pozujących na ściance. Czego to nie zdziała sprawny marketing (tylko czy warto?). Do przeczytania powieści skłoniło mnie sprawienie sobie czytnika ‒ ebook okazał się dużo tańszy niż papierowa wersja, a że to jednak rodzaj książki, które rzadko czyta się po kilka razy, nie ma co żałować, iż powieść nie powędruje na mój regał. Poza tym czytając ebooka, nie musiałam patrzeć na paskudną okładkę (wydanie anglojęzyczne ma taką samą).

Centralnym wydarzeniem "Trafnego wyboru" jest śmierć jednego z radnych miasteczka Pagford ‒ Barry'ego Fairbrothera. Rowling w poszczególnych podrozdziałach pokazuje nam reakcje mieszkańców na tę wieść, przy okazji charakteryzując ich samych. Gwałtowna śmierć Fairbrothera wywołuje tak wielkie emocje, ponieważ oznacza tymczasowy wakat w radzie miasta, a od tego, kto zostanie nowym radnym, zależy między innymi decyzja o odcięciu od miasta jednej z dzielnic ‒ Fields, zamieszkanej przez najbiedniejsze, często patologiczne rodziny. Mieszkańcy podzieleni są na dwa obozy. Na czele jednego stoi radny Howard Mollison ‒ wyjątkowo nieprzyjemny człowiek, który chce zrobić "porządek" w mieście, to znaczy pozbyć się kłopotów, jaki jego zdaniem stanowią między innymi Fields oraz poradnia odwykowa. Drugiej frakcji przewodził Barry Fairbrother. Nie mam wielkiego pojęcia o Anglii, ale podziałał na mnie klimat brytyjskiej prowincji, mimo tajemnic, które kryje Pagford.

Ciągle podkreślano w mediach, iż Rowling napisała pierwszą książkę dla dorosłych, ale jest to przede wszystkim powieść o dorosłych. O ich świecie, który nie zawsze jest czysty i uczciwy. Autorka wyciąga największe brudy mieszkańców Pagford, przedstawia ich najczarniejsze myśli, obnaża hipokryzję i zakłamanie, kompromituje ich w oczach czytelnika. Malownicze miasteczko ‒ czyste, świetnie zarządzane, kłujące po oczach pięknymi ogródkami, zamieszkane przez pozornie czystych jak łza obywateli ‒ zostaje obnażone, okazuje się, że jest siedliskiem wszystkiego, co najgorsze. Autorka pokazuje fałsz, obłudę, pozerstwo i hipokryzję. Barry Fairbrother był jedną z osób, które widziały, kto naprawdę mieszka w Pagford, wytykał im kłamstwo i fałsz do samego końca (a biorąc pod uwagę jego nietypowy pogrzeb, można powiedzieć, że nawet dłużej).

To zdecydowanie nie jest przyjemna książka. I to jej największa zaleta. Bohaterami Rowling są rodzice, którzy zupełnie nie potrafią sobie poradzić z nastolatkami; dzieci, które jako jedyne widzą prawdziwe twarze dorosłych i nie godzą się na hipokryzję; przyjaciółki, które czerpią przyjemność z wbijania sobie nawzajem szpil; małżonkowie, których łączą tylko kreowane dla oczu mieszkańców pozory; ale też matki narkomanki i zaniedbane dzieci. Autorka nie cenzuruje powieści, pojawiają się wulgaryzmy, trochę erotyki i tabu: gwałt, pedofilia, narkomania, prostytucja ‒ wszystko w takiej dawce, że jest rzeczywiste i, niestety, dzieje się wokół nas (nawet jeśli staramy się od tego odciąć, podobnie jak "prawi" mieszkańcy Pagford).

Nie zamierzam się nadmiernie ekscytować, ale uważam, że mamy tu do czynienia z całkiem sprawnie napisaną powieścią popularną, która ‒ jak się zdaje ‒ stara się przekazać nam coś ważnego. Jestem pozytywnie zaskoczona, dlatego polecam.

2 komentarze:

  1. Dziękuję za recenzję. Też się zastanawiałam czy kupić czy nie kupić...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książke na półce od dawna, ale jeszcze nie czytałam po radach znajomych, którym się ona ni podobała. Ale teraz chyba jednak się skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń