Strona główna

Papusza ‒ Angelika Kuźniak

Dawno, dawno temu w cygańskim taborze gdzieś na wschodzie Polski przyszła na świat dziewczynka. Miała wielkie oczy i czarne włosy, była śliczna jak laleczka, dlatego wszyscy zaczęli ją nazywać Papuszą, co po cygańsku znaczy „lalka”. Dziewczynka dorastała wśród swoich, ucząc się, jaka jest rola kobiety w taborze. Była częścią tego cygańskiego świata, ale przede wszystkim częścią lasu. Jednak nie była to jedna z wielu kobiet żyjących w taborze, które zajmowały się głównie zdobywaniem jedzenia i pieniędzy i rodzeniem dzieci. Młoda Cyganka okazała się Inna, gdyż obdarzona została niezwykłym darem tworzenia poezji, przez co wkrótce doznała odrzucenia ze strony swoich ziomków i już do końca życia miała nosić piętno odtrącenia.

Równie dobrze tak mogłaby się zaczynać biografia [?] Bronisławy Wajs ‒ Papuszy, cygańskiej poetki, która została odsunięta przez środowisko romskie, gdyż kontaktując się z warszawskim literatem, romologiem Jerzym Ficowskim, rzekomo zdradziła mu cygańskie tajemnice, które opublikował w swojej książce "Cyganie polscy". Alienacja i piętno zdrajczyni sprawiły, że Papusza doznała załamania nerwowego i do końca życia wielokrotnie leczyła się w szpitalach psychiatrycznych. Historia tragicznego życia poetki została poruszona w najnowszej książce Angeliki Kuźniak "Papusza", która moim zdaniem, mimo niekwestionowanych walorów literackich, nie ma prawa pretendować do miana biografii. Czyż można napisać biografię postaci, na mapie życia której jest tak wiele czarnych plam? Niemal każda publikacja dotycząca życia Papuszy będzie kolejną legendą, w której akcentuje się niezwykłą wrażliwość, piętno odrzuconej, bezpłodność czy wreszcie chorobę psychiczną. Bez wątpienia są to fakty, które najłatwiej sprzedać i które wywołują najwięcej emocji. Jakże łatwo z tych informacji wykreować historię "poetki przeklętej", jak nazwała Papuszę Julia Hartwig.

Swoją opowieść o Bronisławie Wajs rozpoczyna Kuźniak w gorzowskim mieszkaniu Wajsów rok po śmierci Dyźka ‒ męża Papuszy. Dzięki temu książka kompozycją przypomina wspomnienia starej kobiety, która opowiada swoje życie ‒ autorka oddaje głos poetce. O tym, że Papusza była postacią niezwykłą, nie trudno przekonać. Cyganka, która pisała wiersze, czuła ogromną potrzebę rozwijania się w kierunkach, które nie były do końca typowe dla społeczności romskiej, sama nauczyła się czytać i pisać; a z drugiej strony poetka, która ‒ jak większość cygańskich kobiet ‒ nie miała żadnego wykształcenia, była przesądna, a kiedy zaszła taka potrzeba, kradła. Papusza była kobietą z lasu, tam tkwiło źródło jej niezwykłej poezji i po osiedleniu się aż do śmierci tęskniła za życiem w taborze. Można by się zastanawiać, jak potoczyłoby się życie Papuszy, gdyby urodziła się kilkadziesiąt lat później. Bez wątpienia początek lat 50. ‒ czas debiutu poetki, a jednocześnie inicjacja akcji narzucającej Cyganom osiadły tryb życia ‒ sprawił, że Papusza tak naprawdę żyła poza środowiskiem cygańskim, ale nie była też pełnoprawnym członkiem społeczeństwa gadziów. Dla jednych i drugich była Inna, nie dziwi zatem, że sytuacja ta odbiła się na jej zdrowiu psychicznym.

Tematyka cygańska stała się ostatnio niezwykle modna, ruszyły badania naukowe dotyczące Romów, w 2011 roku ukazała się rozprawa Magdaleny Machowskiej "Papusza. Bronisława Wajs. Między biografią a legendą", a film Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze o poetce stał się wydarzeniem na festiwalu filmowym w Karlowych Varach. Największą zaletą reportażu Angeliki Kuźniak, poza rzetelnym opracowaniem źródeł, bez wątpienia jest ogromna empatia autorki, którą czytelnik wyczuwa na kartach książki (tak ważna, by nie pójść o krok za daleko, nie popuścić wodzy fantazji i nie wykreować kolejnej legendy) ‒ próba przybliżenia nam niezwykłej wrażliwości poetki.

1 komentarz:

  1. Myślę, że ciekawa jest nie tylko historia samej Papuszy, ale także ogólnie kultura Romów, tak barwna, choć tak daleka i obca w stosunku do naszej. Cieszę się, że powstają na ten temat publikacje, bo niewątpliwie ułatwi to nam konfrontację i pozwoli zrozumieć. Co do samej książki, wciąż jest na mojej liście "do przeczytania", sięgnę po nią zapewne, kiedy ucichnie nieco szum. Wierzę, że to fascynująca opowieść, nawet jeśli nie można jej nazwać biografią.

    OdpowiedzUsuń