Strona główna

Memy i graffy. Dżender, kasa i seks ‒ Agnieszka Graff, Marta Frej

krytykapolityczna.pl
Recepta na świetny duet pisarsko-ilustratorski? Dwie zatwardziałe feministki, kilkadziesiąt mocno ociekających ironią felietonów, trochę szalonych ilustracji stworzonych ciekawą techniką i fioletowo-różowa okładka. Agnieszka Graff pisze bardzo konkretnie, nie boi się poruszać nawet najbardziej kontrowersyjnych tematów, często ironizuje, co nadaje tekstom smaczku, bezlitośnie obnaża i wyszydza brak wiedzy i pokrętny sposób myślenia przeciwników równouprawnienia oraz równych szans życiowych kobiet i mężczyzn.

Graff pisze o tym, co w Polsce uznawane jest za niepodważalną świętość ‒ wszak wszyscy Polacy są katolikami i nikomu nic do tego, ile co roku z naszych podatków otrzymuje szacowna instytucja Kościoła katolickiego. Konwencja przeciw przemocy w rodzinie? Toż to zamach na świętą podstawową komórkę życia społecznego, w której żona posłusznie sprząta, zmywa, pierze, gotuje, pracuje zawodowo, pomaga w odrabianiu lekcji i uważa, coby nie dostać w pysk, kiedy szanowny małżonek wróci z pracy na lekkim rauszu i coś mu się nie spodoba. Patologia? To nas nie dotyczy! Taka rzeczywistość to tylko w najgorszych nizinach społecznych! Really? Naprawdę tak myślicie czy po prostu przyjemniej jest tak myśleć i nie dostrzegać, co się dzieje u sąsiadów?

Ingerencja władz i protesty przeciwko sztukom teatralnym? Pff, dobre sobie. Agnieszka Graff swój felieton o "Golgota Picnic" pisała w styczniu 2015 roku. Teraz dopiero rzeczywistość polityczna stworzyła jej prawdziwy materiał pisarski. Zresztą stwarza na co dzień. Weźmy pod uwagę chociażby wspaniałe równouprawnienie na rynku pracy. Chciałyście pracować? To macie swoją pracę! A że o kilkaset złotych gorzej płatną niż mężczyźni to już inna sprawa. Bez przesady, nawet równouprawnienie musi mieć swoje granice! Facet musi więcej zarabiać, w przeciwnym razie mógłby zwątpić w wagę roli ojca i żywiciela rodziny. A to już prosta droga do wyginięcia gatunku.

Tematyka felietonów Graff ściśle oscyluje wokół najnowszych wydarzeń z życia społeczno-politycznego w Polsce, dlatego w wielu tekstach autorka jawi się jako demaskatorka obłudy i zakłamania opinii publicznej. Każdy rozdział otwiera rozmowa Marty Frej i Agnieszki Graff na tematy, które zostaną poruszone w tej konkretnej części. Oczywiście jest tu sporo tych diabelskich słów, których tak bardzo boi się polska prawica, za którymi od razu wietrzy czarne rogi i zapach wrzącej smoły: gender, in vitro, aborcja, antykoncepcja, równouprawnienie itd. Same zberezeństwa. Z drugiej strony biorąc pod uwagę, jak bardzo nośne są to obecnie tematy, a każdy polityk w Polsce jest specjalistą od tego, co kobiecie potrzeba, chyba wszyscy ci znawcy powinni się zapoznać z książką "Memy i graffy". Swoją drogą jestem pod wrażeniem, jaką karierę zrobiło słowo gender. Taka sobie badawcza kategoria humanistyczna stosowana przez akademików do opisu rzeczywistości społecznej. A mówią, że humaniści w odwrocie...

Jako osoba ceniąca ładnie zaprojektowane książki nie mogę nie wspomnieć o szacie graficznej "Memów i graffów". Felietony Agnieszki Graff zostały sensownie podzielone na cztery części, a wyselekcjonowane memy Marty Frej dobrano tak, że idealnie pasują do tekstów. Trochę cukierkowa, lekko kiczowata, ale jednak interesująca szata graficzna książki to mrugnięcie okiem, gra ze stereotypami kulturowymi, które każą widzieć w feministkach wykolczykowanego babochłopa obnażającego się na manifach i innych marszach szmat. Książka ma ciekawy format ‒ trochę obniżone B5, pierwsza i czwarta strona okładki mają skontrastowany kolor i ‒ z czym się wcześniej nie spotkałam ‒ szerokie skrzydełko tylko na pierwszej stronie okładki.

Nie jestem szczególnie obiektywnym krytykiem tekstów Graff, a memy Frej uwielbiam od dawna. Dla mnie "Memy i graffy" to świetna książka i czytało mi się ją doskonale przede wszystkim dlatego, że niemal w stu procentach zgadzam się światopoglądowo z paniami autorkami. Zatem jeśli nie boicie się tych wszystkich zberezeństw i bluźnierstw, jakże niepasujących do współczesnej polskiej rzeczywistości politycznej, w której niebawem pewnie zaczną nam wszystkiego zabraniać, polecam "Memy i graffy". Ja pewnie nie raz wrócę do tej książki.

Agnieszka Graff, Marta Frej, "Memy i graffy. Dżender, kasa i seks", Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2015, s. 246 stron

polska.newsweek.pl

polska.newsweek.pl
polska.newsweek.pl
krytykapolityczna.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz