Strona główna

Klaśnięcie jednej dłoni ‒ Richard Flanagan

WydawnictwoLiterackie.pl
Tragiczne zdarzenia z przeszłości sprawiły, iż pewnej nocy zimą 1954 roku mieszkająca na Tasmanii Maria Buloh opuszcza męża i małą córeczkę Sonję, by przepaść w śnieżycy, która nadciągnęła nad wyspę. Odejście matki będzie miało ogromny wpływ na dalsze życie Sonji, odbije się na jej dzieciństwie i zaważy na relacji z ojcem. Po latach ciężarna Sonja wraca do Butlers Gorge, aby uporządkować sprawy z przeszłości i utwierdzić się w decyzji o usunięciu ciąży. Richard Flanagan umieścił akcję swej powieści w środowisku australijskich osadników z Europy, oderwanych od swoich korzeni ludzi, których życie w dużej mierze determinuje trudna wojenna przeszłość, lęk przed wspomnieniami oraz marzenia o własnym domu i upragnionym poczuciu bycia u siebie.

Najważniejszym i najbardziej bolesnym wątkiem powieści jest historia trudnej miłości ojca i córki. Bojan Buloh po odejściu żony nie potrafił zająć się Sonją, dlatego oddał ją pod opiekę obcym ludziom. Opiekunowie zmieniali się co kilka czy kilkanaście miesięcy, dlatego Sonja nigdzie nie czuła się u siebie, a jej największym marzeniem stało się mieszkanie z ojcem. Jednak w okresach kiedy dziewczynka pomieszkiwała z Bojanem, ten nie potrafił jej zapewnić bezpiecznego, szczęśliwego dzieciństwa. Trauma po odejściu matki i trudne dzieciństwo pozbawione ciepła rodzinnego domu i miłości ojca zaważyły na całym życiu dorosłej już kobiety ‒ sprawiły, że zobojętniała na wszystko, co jej się w życiu przydarzało, jakby stała z boku i patrzyła na trzydziestoośmioletnią kobietę, jakby nic nie czuła, niczego nie planowała, jakby wszystko w życiu działo się poza nią i w żaden sposób nie było poparte jej wolą.

By przeżyć, Sonja uzbroiła się w emocjonalny pancerz, który miał za zadanie nie dopuścić do niej więcej rozczarowań. Autorowi udało się interesująco ukazać trudne, bolesne relacje pomiędzy Bojanem a Sonją ‒ wiarygodnie oddał zarówno przeżycia porzuconej dziewczynki, jak i jej ojca, który nie był w stanie zająć się córką po odejściu żony. Szczególnie przekonująco pokazane zostały rozterki Bojana: z jednej strony pragnienie dobra dla córki, z drugiej głębokie przekonanie, że żeby była ona szczęśliwa, musi poczuć się w nowym świecie u siebie, a aby do tego doszło, konieczne jest zerwanie ze wszystkim, co łączy się z przeszłością ‒ także z ojcem. To rozdarcie Bojana zdecydowało o dramacie jego córki. W efekcie ojca i córkę połączyła skomplikowana relacja będąca mieszanką miłości, nienawiści, niezrozumienia i wzajemnych oskarżeń.

Bohaterem powieści czyni Flanagan także grupę ludzi skrzywdzonych przez los, słoweńskich uchodźców wojennych ściągniętych na antypody świata, by pracowali na Tasmanii jako robotnicy. Wszyscy oni zostawili gdzieś w Europie swój dom, zostali wrzuceni w całkowicie obcą rzeczywistość, nie znają języka ani kultury miejsca, do którego trafili, ale pragną zbudować sobie nowe, lepsze życie, marzą o własnym domu i poczuciu bycia u siebie. Początkowo nowi osadnicy wierzą, że "aby mieć przyszłość, trzeba zapomnieć o przeszłości". Jednak z czasem okazuje się, że jakoś nie potrafią docenić daru w postaci "angielskiej cywilizacji, języka angielskiego i wiary w sprawiedliwość i fair play", bo tak naprawdę są jedynie bambo na obcej ziemi, pochodzącymi z drugiego końca świata, skazanymi na biedę, ciężką pracę i brak akceptacji. Autor oddał straszliwą beznadzieję ludzi, którzy pragną uciec przed przeszłością, zdają sobie sprawę, że nie ma dla nich przyszłości, o jakiej marzą, a teraźniejszość jest nie do zniesienia.

Flanagan ujmującym stylem pisze o ludzkich lękach, strachu przed wspomnieniami, przeszłością i obawie, że trauma wojenna się powtórzy. Jeśli jednak spodziewacie się porywającej akcji, szybkiego tempa i wielu wydarzeń, rozczarujecie się. Z tego, co poczytałam na innych blogach, wynika, że "Klaśnięcie" zostało przyjęte w Polsce dość krytycznie ‒ sama przez pierwsze pięćdziesiąt stron odrobinę męczyłam tę powieść, ale potem się wciągnęłam i absolutnie nie mogę się zgodzić z opiniami wielu czytelników, jakoby wątek psychologiczny ojca i córki został źle poprowadzony. Co nie zmienia faktu, że "Klaśnięcie jednej dłoni" to powieść z rodzaju trudnych, których czytanie jest dość bolesne.

Richard Flanagan, "Klaśnięcie jednej dłoni", tłum. R. Sudół, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016, 364 strony

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz