Strona główna

Czarne liście ‒ Maja Wolny

empik.com
4 lipca 1946 roku Kielce obiegła plotka, że ośmioletni Henio Błaszczyk został porwany i jest przetrzymywany przez Żydów mieszkających w kamienicy przy ulicy Planty 7. Kielczanie z ust do ust podawali pogłoskę, że Żydzi zamierzają dokonać na polskim dziecku mordu rytualnego. Plotka stała się zarzewiem serii napadów na ludność żydowską, w wyniku których z rąk mieszkańców Kielc, żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego i Milicji Obywatelskiej zginęło 37 Żydów, a 35 zostało rannych. To tragiczne, okrywające Polaków wstydem wydarzenie stało się kanwą, na której Maja Wolny oparła swą powieść.

Akcja powieści zasadniczo rozgrywa się w dwóch perspektywach czasowych: w latach czterdziestych oraz w 2011 roku (poza małym epizodem z lat trzydziestych). W 1946 roku mieszkająca w Marsylii żydowska komunistka polskiego pochodzenia Julia Pirotte przyjeżdża do Kielc na pogrzeb ofiar pogromu, by przygotować relację fotograficzną na łamy "Żołnierza Polskiego". Sześćdziesiąt pięć lat później, w przeddzień uroczystości upamiętniających tragiczne wydarzenia z 4 lipca w Kielcach znika dziesięcioletnia Laura ‒ córka pracującej na kieleckim uniwersytecie historyk, zajmującej się badaniem stosunków polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej. Pierwsze podejrzenie w związku z zaginięciem dziecka pada na chorego psychicznie ojca dziewczynki, jednak gdy policja zaczyna badać sprawę, pojawia się hipoteza łącząca zniknięcie Laury z pracą jej matki.

Postać żydowskiej fotoreporterki autorka zbudowała na życiorysie prawdziwej Julii Pirotte, pochodzącej z Końskowoli Żydówki, która przed wojną wyjechała na Zachód, gdzie zajmowała się między innymi dokumentowaniem działań francuskiego ruchu oporu. Druga bohaterka ‒ Weronika Czerny ‒ jest wytworem wyobraźni autorki, jednak życiorysy obu postaci w "Czarnych liściach" krzyżują się w interesujący sposób. W dodatku rodzina Weroniki w czasie wojny w hańbiący sposób wpisała się na karty historii kontaktów polsko-żydowskich.

Wątek kryminalny, związany ze zniknięciem małej Laury, poszukiwaniami dziewczynki i możliwymi hipotezami jej zniknięcia, zapewne miał szczególnie zaciekawić czytelnika i uczynić lekturę bardziej wciągającą. Jednak tak naprawdę to kwestie związane z pogromem kieleckim i postrzeganiem tych wydarzeń przez Polaków sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Język powieści Wolny nie jest specjalnie wyszukany, dlatego przy pierwszym otwarciu powieść sprawia wrażenie niepozornego czytadła, jakich wiele na rynku.

Maja Wolny w "Czarnych liściach" dowiodła, że nadal jest w nas wiele niezrozumienia, a często cechuje nas po prostu ignorancja, nie wiemy, a może nie chcemy wiedzieć czy pamiętać o wydarzeniach, które dla nas, Polaków, stanowią hańbiące grzechy przeszłości. "Czarne liście" to poruszająca, mądra opowieść o winie, krzywdzie i przebaczeniu, o tym, że historia zawsze się o nas upomni, dlatego naszym moralnym obowiązkiem jest wiedzieć i pamiętać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz